Naleśniki z pieczarkami zapiekane pod beszamelem

nalesniki

Zdjęcie może nie jest najszczęśliwsze, ale nie było czasu na poprawianie – naleśniki zniknęły w mig w ten zimny i ciemny styczniowy wieczór.

– Co zjadłbyś na kolację?
– Nie wiem, zaskocz mnie.

No to będą naleśniki – zaskoczenie, bo nie robię za często.

Szklankę mąki, 1/2 szklanki mleka, 1/2 szklanki gazowanej wody mineralnej, jajko, szczyptę soli, pół łyżeczki ulubionych ziół (ja używam mieszanki pt. Zioła dalmatyskie – oregano, bazylia, majeranek, rozmaryn, cząber, tymianek i szałwia) wyrobiłam mikserem na jednolitą masę. Naleśniki smażyłam z obydwu stron na złocisty kolor na odrobinie tłuszczu.

Na łyżce tłuszczu zeszkliłam drobno pokrojoną cebulę, 500 gr pieczarek obrałam i starłam na grubych oczkach tarki. Dorzuciłam na patelnię. Wlałam 1/3 szlkanki czerwonego wina. Gdy wygotował się zbędny płyn dodałam sól oraz pieprz do smaku.

Na każdy naleśnik nakladałam farsz, rozprowadzałam na całej wielkości placka, posypywałam tartym żółtym serem (razem zużyłam około 100 gr) i zawijałam.
Gotowe naleśniki układałam do naczynia żaroodpornego.

Na sos beszamelowy wg Pascala (mój ulubiony, bo zawsze się udaje) roztopiłam w garnku 20 gr masła. W innym garnku zagotowałam 250 ml mleka. Do masła dodałam 20 gr mąki mieszając, by się nie przypaliła. Następnie wlałam do zasmażki ciepłe mleko. Mieszałam trzepaczką aż sos nabrał pożądanej gęstej konsystencji. Dodałam 100 gr startego sera (tym razem był Edamski). Doprawiłam solą i pieprzem.

Sos wlałam na naleśniki i zapiekałam około 30 min w 180 stopniach.
Podałam na gorąco krojąc całość na „plastry”.
Smacznego!

Advertisements