Kurczak w musztardzie

kurczak

Inspiracje są jak żywioł. Nie da się im oprzeć. Zwłaszcza w kuchni. Pod choinkę zawitał do mnie David Lebovitz, w paryskiej odsłonie.
Więc czytam i się oblizuję, spaceruję przez Paryż, zaglądam do garnków. Tworzę listę przepisów, które wypróbuję.
Takie książki są najlepsze. Pełne historii, życia i przy okazji smacznego tego i owego.

W ostatni dzień roku postanowiłam zrobić kurczaka w musztardzie (znaczy się wpadłam na to dzień wcześniej, dzięki czemu mogłam zamarynować mięso na noc). Ten kurczak był inspiracją zaczerpniętą od David’a, trochę zmodyfikowaną rzecz jasna 😉

Trzy udka kurczaka podzieliłam na mniejsze kawałki, natarłam 4 łyżeczkami musztardy (w zamyśle miała to być ziarnista musztarda, ale w sklepie po sąsiedzku nie było, więc wykorzystałam zwykłą kremową). Ostawiłam do lodówki na noc.
Posmażyłam na odrobinie tłuszczu 200 gr boczku pokrojonego w kostkę. Odłożyłam do miseczki. Na tym samym tłuszczu zeszkliłam 1 drobno pokrojoną cebulę, dodając po 1 łyżeczce tymianku i czerwonej papryki w proszku. Odłożyłam do miseczki (tej samej co w niej czekał podsmażony boczek).
Na patelnię, na której wcześnie smażyłam boczek i cebulę wrzuciłam kurczaka, obsmażyłam go na dość dużym ogniu z każdej strony i odłożyłam od miski.
Na resztki skórki kurczaka, które zostały na patelni, wlałam 0,5 szklanki białego wina oraz 0,5 szklanki wody (proporcje mogą być dowolne, wodę można zastąpić bulionem). Zeskrobałam resztki mięsa szpatułką, dodałam 2 łyżeczki musztardy i zagotowałam „sos”. Był wg mnie zbyt rzadki, więc zagęściłam go łyżką mąki (którą wcześniej rozbełtałam z odrobiną zimnej wody). Następnie dorzuciłam do sosu boczek, cebulę oraz kurczaka. Przykryłam i dusiłam przez 20 min. Przewracając mięso czas od czasu.
Gdy kurczak był już miękki posypałam danie posiekaną natką pietruszki.
Wyszło pyszne!
(Prawie) jak w Paryżu 🙂

Reklamy