Pierniczki różane

pierniczki-rozane

Przeczytałam ostatnio cudny tekst, że zaczął się okres pt. „nie-jedz-tego-to-jest-na-święta”. Uśmiałam się. U nas w domu faktycznie tak było. Ja podchodzę do tego bardziej z dystansem – i jestem z tego dumna, degustujemy wszystko, co gotuję na świąteczny stół. I co z tego jak coś zostanie całkiem zjedzone? 😉 Ale muszę przyznać, że i tak od kilku dni wszystko kręci się wokół Świąt. Więc przekornie upiekłam pierniczki, które są na dziś. Z różanym syropem przywiezionym z wakacji.

Na targu przy jednej ze świątyn zobaczyłam butelki z tandetnymi naklejkami z różnymi syropami. W pierwszym odruchu pomyślałm, że to pewnie sama chemia… Potem zobaczyłam różany, przypomniałam sobie mamine różane konfitury, wyobraziłam sobie ciasteczka z tymi różami i … kupiłam. Mimo tandetnej naklejki. Mieliśmy otworzyć dopiero w domu. Nie wytrzymaliśmy. Napój różany smakował świetnie.

Dziś upiekłam z syropem pierniczki. Takie ze smakiem z wakacji 🙂

0,5 szklanki miodu (sztucznego, do ciasteczek zawsze daję sztuczny) podgrzałam z 50 gramami masła i łyżką oleju. Dodałam odrobinkę przyprawy do piernika (takiej gotowej, z paczuszki). Następnie wsypałam 0,5 szklanki mąki. Zamieszałam. Po chwili, gdy masa lekko przestygła dodałam jeszcze 0,5 szklanki mąki, szczyptę soli oraz 5 łyżek syropu różanego (tak myślę, że to może być dowolna konfitura, by nadać pierniczok owocowy posmak).  Odstawiłam ciasto na noc do lodówki.

Dziś się okazało, że ciasto wyszło dość lepkie, więc musiałam przy wałkowaniu obficie podsypywać je mąką. Powycinałam foremką serduszka, ułożyłam na silikonowej podkładce i piekłam przez 10 min w 175 spotniach 🙂

Pierniczki wyszły lekko różowe (nie widać tego niestety na zdjęciu) o delikatnej różanej nucie.

I najważniejsze: można je zjeść dziś, one nie są na Święta 😉

pierniczki-rozane (1)

pierniczki-rozane (2)

pierniczki-rozane (3)

pierniczki-rozane (4)

pierniczki-rozane (5)

Advertisements