Pestki z dyni

pestki

Świat jak co roku ogarnęło dyniowe szaleństwo 🙂 Nie jestem „dyniomanką”, ale dzięki koleżance dynię w tym roku zaliczyłam 😉 Marynuje się w słoiczkach, będzie do wódki. Zanim się zajęłam dynią właściwą, zaczęłam wydłubywać pestki, bo to jest to, co w dyni lubię najbardziej.

Oddzielone od miąższu pestki dyni dokładnie wypłukałam pod bieżącą wodą i osuszyłam. Piekarnik włączyłam na minimalną temperaturę z termoobiegiem (u mnie to 50 stopni), pestki rozłożyłam na blaszce i włożyłam do piekarnika. Drzwiczki zostawiłam uchylone. Czas od czasu merdałam pestki drewnianą szpatułką. Po około godzinie były gotowe 🙂

Reklamy