Kalina

kalina (4)

Kalina jest rośliną „narodową” na Ukrainie, mówi się, że bez wierzby i kaliny nie ma Ukrainy.
Jesienią „zielony rynek” w moich rodzinnych Czerniowcach jest czerwoniutki od kaliny właśnie. Ma ona właściwości lecznicze, choć nie wolno jej jeść za dużo na raz. Dlatego pewnie próbuje odstraszać smakiem i zapachem. Nie należą one raczej do tych lubianych. Z kaliny robi się nalewkę, przecier, zasypuję się ją cukrem, suszy się. Jest dobra na kaszel i działa rozkurczowo, pomaga przy nadciścieniu i zapaleniu żołądka.

Krzewy kaliny rosną w ogródkach, ale też na dziko, przeważnie w miejscach wilgotnych, czyli nad wodą i na łąkach. Dziewczyny mają „kalinowe usta”, a pestka kaliny jest w kształcie przypominającym serduszko… Romantycznie, prawda? 🙂

W zeszłym roku jadąc rowerem zauważyłam piękną kalinę nad Odrą. Była już połowa listopada i jagód było mało… Przez całe lato odwiedzałam „moją” kalinę. W tym roku obrodziła pięknie. Przywiozłam więc do domu trochę tej zrowej czerwieni.
400 gram umytych dokładnie jagód kaliny zasypałam 100 gr cukru, załadowałam do wyparzonych suchych słoików. Mocno zakręciłam. Odstawiłam w ciemne chłodne miejsce.

kalina (1)

kalina (2)

kalina (3)

kalina

Advertisements