Kiszone pomidory

Kiszone pomidory dla kogoś, kto ich nie jadł, mogą brzmieć, wyglądać, a nawet pachnieć dziwnie.
Ja je uwielbiam. Czasem myślę, czy przypadkiem nie bardziej niż kiszone ogórki… 🙂 Są doskonałą „zagrychą” lub niewinnym dodatkiem np. do ziemniaków puree i mięsa… Mmmmmmm.
Na kiszenie należy wybrać jędrne, nieuszkodzone, najlepiej niewielkie pomidorki (moje są duże, bo nie było małych).

Na dno wyparzonego słoja włożyłam „miotełkę” kopru, wrzuciłam cztery ząbki czosnku. Ułożyłam pomidory. Dosypałam dwie łyżki przyprawy do kiszenia, w której są gorczyca, chrzan, ziele angielskie, pieprz, liść laurowy i wiórki marchwi (przyprawy do kiszenia można wybrać dowolnie wg uznania).

Zalałam zimną zalewą – na 1 litr wody 2 kopiaste łyżki soli kamiennej. Zamknęłam słój, odstawiłam w ciepłe miejsce… i czekam… za jakieś 2-3 tygodnie pomidorki będą gotowe.

Po 2 tygodniach słoiki można wynieść w zimne miejsce, wtedy pomidory przez całą zimę będą cieszyć oko i podniebienie 🙂

IMG_3429

IMG_3433

IMG_3435

IMG_3452

Reklamy