Zwykły kompot

Kompot był zawsze. Chłodzony na cembrowinie studni, zamrażany przez Mamę w spodeczkach, byśmy mogli wyjadać kolorowy lód. U nas w domu też często on gości. Smakuje mi teraz o wiele bardziej. Zaczynam od rabarbaru, poprzez truskawki, wiśnie, śliwki, porzeczki, agrest, aż do jabłek… Co wpadnie w oko. Uwielbiam sezon „kompotowy”, który trwa… cały rok 🙂 Wystarczy przecież mała chwila, a już w garnku wesoło bulgocze najzdrowszy słodki napój 🙂

Duży garnek+owoce+kilka łyżek cukru+woda. Ot i cała tajemnica i filozofia. Zagotować, odstawić. Schłodzić.

kompot

kompot (1)

kompot (2)

kompot (3)

kompot

Reklamy