Konfitury z malin

Zima to herbata, a herbata to malinowa. Najlepiej z konfiturami z malin. Uwielbiam spiżarkę Mamy, gdzie zawsze można znaleźć smakowity malinowy słoiczek. Wracam z domu obładowana takimi słoikami. Siostra wzięła się na sposób i przelewa mi konfitury do plastikowych butelek, bym miała lżej… 🙂 Ale i tak nam wciąż mało. Otwieramy słoik i za chwilę widać dno…

Muszę więc robić sama 🙂

Gdy gotuję konfitury przypominam opowieści Mamy o tym, jak gdy była dzieckiem gotowali z pradziadkiem powidła ze śliwek. Długo, wieczorem, na wolnym ogniu… Jak opowiadał im różne historie… Uzbroiłam się więc w audiobooka i ugotowałam konfitury przy akompaniamencie historii Kinga 🙂

1 kg malin umyłam i odsączyłam na papierowym ręczniku, zmieliłam. Gotowałam na bardzo małym ogniu przez 20 min, ciągle mieszając. Następnego dnia rano dodałam 1,5 szklanki cukru i gotowałam nadal mieszając kolejne 20 min. Wieczorem uznałam, że są jeszcze zbyt rzadkie, więc wstawiłam je na ogień jeszcze raz 🙂
Po 15 min gorące konfitury wlałam do wyparzonych suchych słoików, zamknęłam, odwróciłam do góry dnem i opatuliłam kocem.

Czas gotować kolejną porcję. Kto ze mną na maliny???? :

Aż mi się przypomniał ulubiony Leśmian:

W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.

maliny (1)

maliny (2)

maliny (3)

maliny (4)

maliny (5)

maliny (6)

maliny (7)

maliny (8)

Reklamy