Truskawki na zimę

Uwielbiam wszystko co czerwone, wszystko co truskawkowe 🙂
W tym roku trafiłam na „truskawkobranie”, przywiozłam do domu całe wiadro pachnących, dorodnych truskawek prosto z pola, uzbieranych własnoręcznie (prawie w całości własnoręcznie). Zjeść udało się tyle, ile się udało. Resztę postanowiliśmy zamrozić.
Połowa została zblendowana przez męża na mus i wlana do wyparzonych słoików do 3/4 objętości. Pomysł ten sprzedał Aski 😉 Kazał też dodać cukru, ale truskawki były tak słodkie, że darowaliśmy sobie „docukrzanie” 😉 Słoiczki schowaliśmy do zamrażarki.

Druga część truskawek została zamrożona w całości. Zrobiłam wszystko wg wskazówek bardziej doświadczonych „mrozicieli” – mam więc nadzieję, że po rozmrożeniu nie będzie z truskawek papka 🙂

Może komuś się przyda sposób:

truskawki umyłam szybko w zimnej wodzie (by nie naciągnęły wody), następnie zostawiłam, by dokładnie wyschły, usunęłam szypułki i powkładałam do woreczków „na plasko”, by każda truskawka była w miarę osobno. Włożyłam do zamrażarki. Po kilku godzinach (wyszło około 2,5 h – obejrzeliśmy trzy odcinki serialu 🙂 ), wyciągnęłam worki i lekko poruszałam truskawkami, zdążyły one już lekko się zmrozić.

Ostatnio do nich zaglądałam, faktycznie są „luzem”, nie posklejane w jedną bryłę 🙂 Teraz tylko czekać na zimę…

Zamrożone truskawki można przechowywać do 12 miesięcy, ale… nasze znikną chyba wraz z nadejściem pierwszych mroźnych niedziel 🙂

1

1 (1)

1 (2)

1 (3)

1 (4)

1 (5)

1 (6)

Reklamy