Trdelník

O mojej miłości do Pragi mogłabym opowiadać godzinami… Nie pamiętam skąd i kiedy przyszła. Pamiętam natomiast kolorowy album o Pradze i zachwyt, gdy zobaczyłam po raz pierwszy na żywo morze czerwonych dachów 🙂 Szykując się na kolejny wyjazd, oglądając przewodnik, czytając książkę z Pragą w tle, postanowiłam urządzić małą słodką praską ucztę. Zainspirowana przepisem z bloga Na miotle wyszorowałam butelki i upiekłam trdelníki. Myślę, że każdy kto był w Pradze jadł ten cynamonowy przysmak 🙂 Jest prawdą, że niektóre rzeczy smakują najlepiej w pewnych miejscach, z pewnymi osobami. Smaki te pielęgnujemy w pamięci całe życie. Moje trdelníki wyszły smaczne, ale jednak te praskie mają w sobie to „coś”. Więc z całego serca polecam będąc w Pradze zatrzymać się przy takiej pachnącej ciepłej budce, a jeśli nie macie możliwości – zakasujemy rękawy!!!! 🙂

Z 15 gr drożdży, łyżki cukru, łyżki mąki i dwóch łyżek ciepłego mleka robię zaczyn, odstawiam w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Z 250 gr mąki, 2 łyżek cukru pudru (można dać trochę więcej, by trdelníki były słodsze), szczypty soli, jajka, 40 gram roztopionego masła, 100 ml mleka i zaczynu drożdżowego wyrabiam ciasto. Wychodzi ono dość lepkie. Odstawiam do wyrośnięcia (w przepisie była godzina, moje stało dłużej). Następnie ciasto wyrabiam, rozwałkowuję i tnę na długie paski o szerokości około 5 cm (przy takiej ilości składników wyszło 7 trdelníków). Pasek ciasta nawijam na butelkę „na zakładkę”. I teraz UWAGA – pierwszą porcję zawinęłam na „gołe” butelki posmarowane masłem, po upieczeniu miałam trudności ze zdjęciem trdelníków 😉 Więc kolejną porcję upiekłam na butelkach owiniętych uprzednio w folię aluminiową – wyszło super! 🙂 Owinięte butelki obtoczyłam w posypce cynamonowo-cukrowej i piekłam na stojąco około 15 min w 180 stopniach.
Dobrou chuť! 😉

trdelnik

trdelnik (1)

trdelnik (2)

trdelnik (3)

trdelnik (4)

trdelnik (5)

trdelnik (6)

trdelnik (7)

Reklamy