Kutia

kutia

Wigilia w moim domu zawsze były tradycyjna, od lat podajemy te same dania. Cztery rodzaje pierogów, śledzie pod kołderką, sałatkę fasolową… Lekko modyfikowane z upływem czasu, przez lata nabrały finezji, niektóre stały się ekskluzywne i dość oryginalne. Każdego roku niecierpliwie czekamy aż na stół wjedzie kutia, dostojnie, w makutrze. Dziś pokusiłam się o gęstszą jej odmianę, przekładaną warstwami. „Uzdatnioną” niespodzianką z „procentami” dla dorosłych biesiadników.

Jeśli zachęciłam do wypróbowania kuti potrzebujesz:

  1. 2 szklanki pszenicy (sprzedają ją z dopiskiem „do kuti”)
  2. 1 szklanka maku
  3. 6 łyżek miodu
  4. po 10 dag orzechów włoskich, migdałów, rodzynek, kandyzowanej skórki pomarańczy
  5. kieliszek amaretto (lub innego ulubionego słodkiego alkoholu)

Do dzieła więc 🙂

Pszenicę zalewam wrzątkiem, doprowadzam do wrzenia. Następnie wodę zlewam, płuczę pszenicę w zimnej wodzie i zalewam po raz kolejny zimną wodą w objętości dwa razy większej od objętości pszenicy. Gotuję pszenicę na wolnym ogniu do odparowania wody. Mak parzę, odsączam i mielę (można użyć masy makowej). Łączę mak z pszenicą. Miód rozpuszczam w wodzie i dodaję do pszenicy z makiem. W wersji „oryginalnej” do kuti dodaję posiekane bakalie (orzechy, migdały, rodzynki, kandyzowaną skórkę pomarańczy) mieszając wszystko dokładnie. W wersji dzisiejszej powstała kutia warstwowa – przekładana bakaliami. Dla dorosłych biesiadników dodaję rodzynki uprzednio namoczone w amaretto. Kutię warto odstawić do lodówki na kilka godzin, nabierze ona odpowiedniego aromatu i konsystencji. Należy pamiętać, że nie można trzymać jej w lodówce kilka dni, gdyż pszenica staje się twarda.

Reklamy