Mimoza

Sałatka o wdzięcznej nazwie Mimoza (zrozumiecie po jej wyglądzie dlaczego), prosta w wykonaniu, idealna dla każdego znudzonego „warzywno-sałatko-żercy”. Bez niej u mnie w domu od dawna nie odbywa się żadna impreza, a po opróżnieniu miski w co najmniej jednej komórce jest zapisywany przepis. I standardowe pytanie – a co tam jest w środku?…

W menu znalazła się przypadkiem, odnaleziona na okładce zeszytu – specjalnego, ładnego, z działami i zakładkami, w którym tuż po maturze ambitnie miałam spisywać przepisy. Zdążyłam zapisać jak zrobić pierogi i jabłecznik, a potem zeszyt się zgubił, ale przepis został…

Wersje robię dwie – „mobilną” – w głębokiej misce lub – „stacjonarną” – ładny kopiec na talerzu 🙂 Dzisiaj wersja mobilna 🙂

No to zakładam fartuszek, gotuję jajka i jedziemy…

-miska (lub talerz dla wersji stacjonarnej)

-białko starte na tarce
– ser żółty, również potraktowany tarką
– rozdrobniona ryba w oleju z puszki (nadmiar oleju wylewam, by sałatka nie była zbyt tłusta, można wykorzystać rybkę w sosie własnym, smak jest wtedy delikatniejszy, jeśli chodzi o rodzaj – tuńczyk lub sardynka)
– majonez
– cebula pokrojona w drobną kosteczkę
– ryba
– majonez
– ser żółty (w stanie jak wyżej)
– żółtko, również starte
– szczypiorek jako dekoracja (miałam kiedyś Sylwestrową ambicję, by ułożyć z niego choinkę, efekt był taki, że musiałam każdemu tłumaczyć, że to choinka) 🙂

Więc, by zrobić „imprezową miskę” sałatki używam (tak na oko ;)) 5 jajek, kawałek sera, 2 małe puszki ryby, pół małego słoiczka majonezu, 1 cebulę i kilka piórek szczypiorku 🙂

Advertisements